Bursztyn na naszyjnik

Ciężkie jest życie odtwórcy – nie istnieje supermarket dla odtwórców, w którym można sobie wybrać rozmiar ubrania, stopień luksusu i przez jedną płatność kartą ominąć miesiące mozolnego kompletowania szpeju na konkretną epokę. Chociaż sporo rzeczy można kupić od rzemieślników, to wiele i tak trzeba zrobić sobie samemu.

Bursztyn dla wikińskiej kobiety

bryłki bursztynuPo paru miesiącach spędzonych na szyciu i tkaniu udało mi się skompletować większość potrzebnych ubrań, ale brakowało mi wciąż biżuterii. Ponieważ postanowiłam, że wśród moich ozdób pojawi się bursztynowy naszyjnik, to zaczęłam szukać sklepu, który sprzedaje bursztynowe bryłki, ale ceny rzadko mi odpowiadały. Ostatecznie postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i sama poszukać bursztynu na bałtyckich plażach: urlop nad morzem mieliśmy już zaplanowany od dawna. Do tego w sezonie, kiedy ryzyko burz i sztormów jest stosunkowo duże… A gdzie sztorm i wysokie fale, tam rano bursztynki na piasku. Uzbrojona w tę żelazną logikę co rano, jeszcze przed świtem, zrywałam się z łóżka i pędziłam na plażę walcząc z ostrą lokalną konkurencją wśród zbieraczy. Jednak moje starania zostały nagrodzone, bo od czasu do czasu znajdowałam małe bryłki bursztynu, na wpół zagrzebane w piasku albo połyskujące tuż za krawędzią wody. Udało mi się uzbierać tylko garstkę bryłek różnej wielkości, ale wszystkie były wygładzone przez wodę, bez ostrzejszych krawędzi.

Ostatecznie nie znalazłam wystarczająco dużo bursztynu, by zrobić z niego długi naszyjnik, jednak tego, co zebrałam, było dość na przetykanie sznura szklanych koralików, który miał wisieć między broszami żółwiowymi. Poza bursztynem i koralikami pojawiły się na nim srebrne zawieszki, wzorowane na znaleziskach z Gotlandii oraz szwedzkiego Skåne.